Od kiedy opisaliśmy na blogu attomy program Dig.IT i wyniki jego pilotażu, prawie każda rozmowa z właścicielem firmy produkcyjnej zaczyna się od tego samego pytania: „Ile możemy dostać?”. Rozumiem je, ale odpowiadam zawsze pytaniem zwrotnym: „A ile musicie najpierw wyłożyć i ile kosztuje was czekanie?”. Zasady programu, terminy i warunki znajdziecie we wspomnianym artykule. Tutaj chcę spojrzeć na grant tak, jak patrzę na każdą inwestycję: przez gotówkę, czas i ryzyko.
Na papierze wygląda to prosto. Projekt za 800 tys. zł netto, grant 50%, czyli 400 tys. zł. Połowa projektu za darmo. W praktyce rachunek jest inny, bo Dig.IT działa jako refundacja wypłacana jednorazowo po zakończeniu projektu.
Oznacza to, że firma musi sfinansować całe 800 tys. zł z góry, do tego VAT, który co prawda odzyska, ale też najpierw musi zapłacić. Przy wdrożeniu ERP, które realnie trwa kilkanaście miesięcy, a potem jeszcze czeka się na rozliczenie i przelew, te pieniądze są zamrożone przez długi czas. Jeśli finansujecie to kredytem, odsetki i prowizje przy takiej skali mogą łatwo wynieść kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeśli gotówką z firmy, to są pieniądze, których nie wydacie w tym czasie na zatowarowanie, marketing czy ludzi.
Do realnej wartości dotacji trzeba doliczyć wydatki, które zwykle nie trafiają do budżetu projektu:
Przygotowanie wniosku. Własny czas albo wynagrodzenie doradcy. Wniosek, który ma szansę w ocenie, wymaga liczb, opisu procesu i porównania ofert, a to kilka tygodni pracy kluczowych osób.
Czas zespołu przy wdrożeniu. Kierownik produkcji, księgowa czy szef magazynu nie znikną z codziennych obowiązków. Każde wdrożenie ERP zabiera im sporą część czasu na warsztaty, testy i szkolenia, a w projekcie z dotacją dochodzi jeszcze dokumentowanie i raportowanie.
Utrzymanie po projekcie. Licencje, hosting, wsparcie i rozwój systemu w kolejnych latach płacicie już sami. Do tego dochodzi obowiązek utrzymania rezultatów projektu przez okres wskazany w regulaminie, więc nie zmienicie łatwo kierunku, jeśli coś pójdzie inaczej niż planowaliście.
To jest punkt, który najczęściej umyka w rozmowach o dotacjach. W Dig.IT nie możecie rozpocząć projektu przed złożeniem wniosku. W praktyce wiele firm wstrzymuje się aż do wyników, żeby nie ryzykować. A wyniki nie przychodzą szybko: nabór pilotażowy odbył się w listopadzie 2025 r., a ostateczna lista rankingowa pojawiła się w sierpniu 2026 r.
Policzmy to na przykładzie. Jeśli bałagan w planowaniu produkcji, ręczne przepisywanie zamówień i błędy w magazynie kosztują firmę 30 tys. zł miesięcznie, to dziewięć miesięcy oczekiwania to 270 tys. zł. Do tego kilkadziesiąt tysięcy kosztów finansowania i przygotowania wniosku. Z grantu na 400 tys. zł robi się nagle realna korzyść rzędu kilkudziesięciu tysięcy. Wciąż na plus, ale to zupełnie inna rozmowa niż „połowa za darmo”.
Odwrotnie jest w firmie, w której problem jest odczuwalny, ale nie pali się. Tam czas oczekiwania kosztuje niewiele, a można go dobrze wykorzystać na analizę procesów. Wtedy dotacja jest czystym zyskiem.
Widzę też drugą skrajność. Skoro można dostać do 850 tys. zł, to kusi, żeby zakres projektu rozdmuchać do maksimum: dodać MES, nowe serwery, kilka modułów „na zapas”. Problem w tym, że każdy dodatkowy złoty grantu to także złoty wkładu własnego i dłuższy, bardziej ryzykowny projekt. Większe wdrożenie to więcej punktów, w których coś może się opóźnić, a w projekcie z dotacją opóźnienie oznacza też problem z rozliczeniem.
Moja zasada jest prosta: zakres projektu ustalamy pod problem biznesowy, a nie pod maksymalną kwotę dofinansowania.
1. Czy zrobilibyście ten projekt bez dotacji? Jeśli nie, to dotacja nie powinna tego zmieniać. Grant ma poprawić zwrot z inwestycji, a nie uzasadniać inwestycję, która sama się nie broni.
2. Ile kosztuje was każdy miesiąc bez nowego systemu? Pomnóżcie to przez realny czas oczekiwania na wynik naboru i porównajcie z kwotą grantu.
3. Czy macie płynność na sfinansowanie całości z góry? Jeśli sfinansowanie projektu ma zachwiać bieżącą działalnością, lepiej mniejszy projekt bez dotacji albo podzielenie go na etapy.
Jeśli na pierwsze pytanie odpowiadacie „tak”, problem nie generuje dużych strat co miesiąc, a płynność jest bezpieczna, Dig.IT to świetne narzędzie i warto po nie sięgnąć. Jeśli któraś odpowiedź jest niepewna, policzcie wariant bez dotacji. Czasem szybsze wdrożenie za własne pieniądze daje więcej niż grant, na który trzeba czekać prawie rok.
Dotacje na cyfryzację są potrzebne i cieszę się, że Dig.IT trafia do firm produkcyjnych, które często inwestują w maszyny, a systemy zostawiają na później. Ale dotacja to narzędzie finansowe, a nie strategia. Najlepsze projekty, jakie widzę, to te, w których firma najpierw wie, co chce zmienić i ile to jest warte, a dopiero potem sprawdza, czy da się to dofinansować.
A Wy – liczyliście kiedyś, ile naprawdę był wart grant, który dostaliście?
Marcin
Grant z Dig.IT to do 850 tys. zł, ale nie są to darmowe pieniądze. Pokazuję, jak policzyć realną wartość dotacji na ERP.
Przejdź do artykułuOdoo daje MCP, własne AI i pełną kontrolę nad danymi. SAP stawia na zamknięty ekosystem Joule. Porównuję oba podejścia.
Przejdź do artykułuWielu producentów z Polski również zwraca uwagę, że ich produkty są kopiowane w Chinach i z powrotem “wlewane” na polski rynek.
Przejdź do artykułu...zapisz się do newslettera i otrzymuj wartościowe treści z zakresu m.in. zarządzania biznesem oraz technologii. Wiadomość otrzymasz 1-2 razy w miesiącu.